solsoft-logo
top-left-emblem bottom-right-emblem

Workation Malaga – part: 2

Czas na podsumowanie workation w Maladze! Z perspektywy Scrum masterów Solsoftu, podczas miesięcznego wyjazdu efektywność developerów w projektach była bardzo stabilna. Zarówno terminowość jak i jakość pracy nad projektami nie różniła się od tej z biura. Klienci zadowoleni, projekty idą do przodu, a my jesteśmy ciekawi szczegółów z drugiej strony. O Maladze, wspólnym mieszkaniu, motywacji do pracy i podróżach opowiadają nasi developerzy.

Piotr

W pracy zdalnej najbardziej podoba mi się motywacja, która rośnie w miarę  kształtowania się planów na popołudnie. Słońce wpadające przez okna i wysoka temperatura, wbrew pozorom sprzyjają programowaniu. Doceniam też, że nie trzeba poświęcać czasu na dojazdy – wszyscy pracujemy w mieszkaniu wynajętym na Airbnb, a w weekendy zwiedzamy piękne miejsca jak Sewilla czy Gibraltar. Przed wyjazdem uczyłem się intensywnie hiszpańskiego, którego teraz używam w codziennych sytuacjach. Ludzie są wyjątkowo otwarci i rozmowy prowadzi się (mimo obcego języka!) bardzo naturalnie i przyjemnie. 

Kuba

Podróżowanie po świecie jest moją pasją. Wyjazd razem ze współpracownikami pomógł mi zerwać z codzienną monotonią. Najbardziej doceniam integrację: wspólne obiady ze świeżych owoców morza, zwiedzanie pięknych miejsc oraz imprezy i poznawanie nowych ludzi. Jako administrator w firmie bałem się, że praca zdalna będzie hamować mnie w obowiązkach, jednak dzięki współczesnej technologii nie zauważam różnicy.

Maciej

Wyjazd do Malagi i praca uświadomiła mi bardzo ważną rzecz – jest tyle fajnych miejsc, w których można programować. Biurko zdecydowanie nie znajduje się nawet w czołówce. Fakt, stanowiska pracy w Solsofcie są na wysokim poziomie, ale czy wygrywają z kanapą w Maladze? Programista siedzący w swojej jaskini to jednak mit, a przynajmniej ja po pracy swoją opuszczam i poznaję Malagę w ciągłym ruchu. Ciesząc się czystym niebem, architekturą i bliskością morza (z naciskiem na plażę). Stanowi to dobrą odskocznię od Wrocławia i smogu. A na zmęczenie pracą i treningami, doskonale pomaga hiszpańskie wino czy sangria w połączeniu z owocami morza lub paella.

Krzysztof

Słońce, nowa kultura, przyjaciele z pracy w dawce 24/7. Zaskoczyło mnie, że można żyć i mieszkać wspólnie z kolegami bez (nawet małych) kryzysów. Mimo imprez, dowozić sprinty do końca, a z braku seniorskiej opieki wypracować w sobie dużą samodzielność i motywację. W firmie odpowiadam za frontend aplikacji, tutaj oprócz tego rozsmakowuję się w owocach morza i podróżuję.

Arek

Uwielbiam Malagę. Uwielbiam ją za śniadanie, które jemy wszyscy razem. Siadamy w pięciu przy stole, kroimy bagietki, sery, wędliny, dojrzewające kiełbaski, oliwki, ogórki, pomidorki. Wszystko o smaku wyraźniejszym niż u nas. Praca w ciągu dnia nie różni się od tej, którą wykonuję we Wrocławiu, z tą różnicą, że tutaj słońce i temperatura woła mnie, żeby jak najszybciej skończyć i wyjść.

Pisząc o Maladze i Andaluzji dobrze wspomnieć o zapierającej dech architekturze i spektakularnych pejzażach, które malują się przed oczami, gdy znajdziemy się trochę wyżej w górach. W Sewilli podziwialiśmy niezwykłe, geometryczne zdobienia i rajskie ogrody zamku Alcazar. Na jego świetność składają się stulecia rozbudowy przez muzułmańskich i hiszpańskich królów. Kiedy odwiedzaliśmy Gibraltar oczarowały nas wybrzeża Afryki po drugiej stronie cieśniny dzielącej dwa kontynenty.

Zanim wyjechaliśmy razem do Malagi, znaliśmy się wszyscy, ale dopiero teraz można powiedzieć, że jesteśmy ze sobą zżyci. Obawiałem się, że mogą wyjść między nami nieporozumienia. Na szczęście okazało się, że świetnie razem się bawimy. Trudno jest być niemiłym dla kogoś, gdy słońce świeci do godziny 19 i je się te wszystkie pyszne rzeczy – po prostu nie można mieć złego humoru.